Anonim
Image

„Sztuka instalacji w końcu przejęła ostatni bastion architektury”

Kolosalne dzieła sztuki, takie jak połączone ze sobą schody Thomasa Heatherwicka dla Nowego Jorku, są zabytkami architektury naszych czasów, mówi Aaron Betsky w tej kolumnie opinii.

Niesławny efekt Bilbao mógł być ostatnim westchnieniem wielkiej architektury, która daje nam dreszczyk emocji. Dawno minęły czasy Wieży Eiffla i Partenonu, centrum handlowego w Waszyngtonie, a nawet Burdż Chalifa. Te zabytki są takie, no cóż, wczoraj.

Spójrzmy prawdzie w oczy, naprawdę nie potrzebujemy już budynków, aby nas zachwycić i ochłodzić - lub cokolwiek innego. Możemy towarzysko online, technologia może zapewnić nam wygodę i bezpieczeństwo w dowolnej formie, która działa najbardziej wydajnie, uzyskujemy tożsamość dzięki memom i obrazom unoszącym się wokół nas. A jeśli potrzebujemy czegoś więcej, czegoś publicznego i jednoczącego się, lub po prostu tak wielkiego i dziwnego, że wyrwie nas z siebie, sztuka może się tym zająć.

Niedawne ogłoszenie statku o wartości 150 milionów dolarów Vessel, schodów Thomasa Heatherwicka, które nigdzie nie są przeznaczone na zabudowę biurową na Manhattanie, wyraźnie pokazuje, że sztuka instalacji ostatecznie przejęła ostatni bastion architektury, a mianowicie zabytki obywatelskie, które definiują nas jako kulturę i społeczeństwo. Większy i droższy niż większość miejskich zabytków, jest też lepszy w Wow Factor.

Przejęcie było dość nagłe. Chociaż można prześledzić architekturę spektaklu z czasów wczesnego renesansu, tak naprawdę dopiero na początku tego stulecia inscenizację efektów i kontemplacyjne rozwiązanie budynków tworzyli artyści tacy jak James Turrell od kilku dziesięcioleci osiągnęły taką skalę i wyrafinowanie, że mogą być naprawdę skuteczne poza małą skalą.

Teraz Turrell może przekształcić hotele i muzea w kalejdoskopy, które przeciwstawiają się dobowym rytmom oraz jasnym i ciemnym, zastępując je odcieniami, które bezpośrednio wpływają na nasze postrzeganie przestrzeni.

Choć Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku było miejscem najbardziej skomplikowanej instalacji Turrella w 2014 roku, to Turbine Hall w Tate Modern jest prawdziwym motorem napędzającym sztukę spektaklu w świadomości publicznej i w ich sercach.

Począwszy od żółtego słońca Olufara Eliassona w 2000 r., Ta ogromna przestrzeń, która - przynajmniej mogliby myśleć architekci - powinna być wystarczająco duża, aby wywrzeć wrażenie sama w sobie, stała się miejscem gigantycznych abstrakcji i slajdów, które zamieniły nas wszystkich w dzieci. Wbrew wyrafinowaniu Eliassona i artysty Carsten Holler coroczne eksperymenty w Serpentine Gallery, które stały się kontrapunktem architektury dla tych instalacji, wydają się trywialne.

Jednym z elementów, który naprawdę wyrył tę nową sztukę w świadomości ludzi, była „fasola” - wypolerowany torus lustrzany Anisha Kapoora, zwany Cloud Gate, który zainstalował w Millennium Park w Chicago w 2006 roku. Stał się najczęściej fotografowanym miejscem w mieście i najlepszy magnes do selfie.

Niezwykłe jest to, że jego efektem jest podsumowanie Chicago: słynne drapacze chmur, odzwierciedlone w krętych powierzchniach, stają się halo wokół każdego, kto robi zdjęcie, czyniąc wszystkich częścią tej najbardziej amerykańskiej metropolii.

W ciągu ostatnich 15 lat prace instalacyjne stały się zarówno większe, jak i bardziej zależne od technologii. Kiedy Turrell zaczął używać lamp elektrycznych o zmieniającym się spektrum, był to światowy odpowiednik Boba Dylana grającego na gitarze elektrycznej na Newport Jazz Festival.

Eliasson podobnie handlował delikatnymi elementami, które wykorzystywały wodę, proste pryzmaty, a czasem tylko zacienione ściany, do skomplikowanych konstrukcji, które wychodzą z fabryki przypominającej fabrykę w Berlinie, która zatrudnia więcej ludzi niż większość dobrych architektów w tym mieście.

Anish Kapoor osiągnął to, co wielu uważało za granicę tego, co było możliwe lub dobre, kiedy zaprojektował ArcelorMittal Orbit na olimpiadę w Londynie w 2012 roku. Nieudolnie persiflage Pomnika Trzeciej Międzynarodówki Tatlina, zawiodła zarówno jako obiekt widowiskowy, jak i estetyczny. Był zbyt duży i zły jak na budynek.

Teraz artyści tacy jak Heatherwick przenoszą medium na nowe wyżyny i skalę. Wydaje się, że jest w stanie przyciągnąć ogromne zasoby dla pływających parków, mostów ogrodowych, a teraz schodów nożycowych.

Trudno sobie wyobrazić, że wszystko zaczęło się (przynajmniej w sferze publicznej) 12 lat temu od małego mostu dla pieszych, który rozwinął się w rogu londyńskiego portu. Do tej pory te okulary mają ogromne sumy, przynajmniej w porównaniu z tym, co zwykliśmy płacić za sztukę publiczną.

W porównaniu do kosztu budynku większość - choć nie wszystkie - wciąż oferuje tańsze emocje, właśnie dlatego, że mogą skupić się na zapewnieniu tego doświadczenia.

Czy praca jest dobra? To zależy. Z pewnością wydaje mi się, że artystom równie trudno jest kontrolować wielkość i złożoność, jak architektom. Być może jest to jeszcze większy problem dla artystów, ponieważ nie mają oni praktyki w kontrolowaniu form, materiałów, elementów funkcjonalnych i detali, które trzymają je wszystkie razem w sposób, w jaki robią to wyszkoleni architekci.

Co więcej, znaczna część tej pracy jest zakorzeniona w kontemplacji, a im bardziej staje się ona aktywna - nigdzie bardziej niż w przypadku Naczynia -, tym bardziej znajduje się w swojej największej sile.

To, co kiedyś pozwoliło nam zrealizować coś większego od nas samych - zarówno dlatego, że doświadczaliśmy czegoś razem, jak podczas masowego rajdu lub meczu piłki nożnej, jak i dlatego, że wyczuwaliśmy coś nieograniczonego i niesamowitego - teraz obejmuje tak wiele gadżetów i tyle aktywności, że wiele z tych dzieł przypomina raczej place zabaw dla dorosłych niż miejsca wymiany doświadczeń religijnych, o których myślałem, że ta sztuka to zapewni.

To poczucie zabawy jest także siłą większości tej pracy. Naczynie przekształca urządzenie, zwykle ukryte w jelitach budynku, które działa albo w celu podniesienia nas na dół, albo w celu uniknięcia katastrofy jako schody przeciwpożarowe, i przekształca je w gigantyczną kolektywną zabawkę.

W ten sposób schody są idealnymi scenami, na których można zobaczyć i być widzianym, zrobić wejście i obejrzeć wejście, w coś zarezerwowanego nie tylko dla patronów opery, narzeczonych lub polityków, ale także dla pracowników biurowych przerwa na lunch. Uwielbia zabawny i bezużyteczny urok.

Praca, którą lubię najbardziej, idzie dalej, ale w bardziej angażujący sposób. Zmienia nas w aktorów, którzy są niezbędni do sukcesu dzieła.

Wejście do Wariacji Tino Sehgala (widziałem wersję na wystawie w Kassell Documenta w 2013 r.) I odkrywanie, że tańczysz w ciemności z kimś, kogo nie widzisz, jest jednym z najbardziej ekscytujących i intymnych i towarzyskich doświadczeń, w których miałem długi czas.

Wejście w scenografię Elmgreena i Dragseta oznacza bycie aktorem w jakiejś przewrotnej sztuce, tak jak w ich ostatnim jutrzejszym życiu w Victoria & Albert Museum, martwym architekcie.

Kiedy te okulary działają, służą nam razem, aby doświadczyć czegoś jako wspólnoty. Nie jesteśmy już obserwatorami odizolowanych dzieł sztuki, ani bezmyślnymi użytkownikami nudnych budynków.

Sztuka zabiera nas z siebie, łączy nas, odtwarza i ożywia nasze życie publiczne, a co nie jest nieistotne, pozwala nam się razem dobrze bawić. W teatrze miejskim, w którym Wielki Brat zawsze się obserwuje i boimy się siebie, każda sztuka, która osiągnie to, co, jak mam nadzieję, zrobi Statek, jest warta każdego grosza.